Perła przedwojennego Gdańska: historia zapomnianego hotelu „Karlshof”

Gdańsk, położony nad brzegiem Bałtyku, słynie z wielu malowniczych miejsc przesiąkniętych historią. Niestety, nie wszystkie przetrwały próbę czasu – tak jak dawny hotel „Karlshof”. Tysiące kierowców mijają ten budynek każdego dnia, nieświadomi, że przed laty tętniło tu życie towarzyskie, a obiekt był ważnym punktem na mapie spotkań mieszkańców i turystów. Dziś „Karlshof” to niepozorny budynek mieszkalny, który niczym nie wyróżnia się na tle sąsiednich kamienic, jednak jego przeszłość kryje wiele fascynujących tajemnic, o czym pisze gdansk1.one.

Od „Domu Umarłych” po popularny hotel

Pierwsze wzmianki o miejscu, w którym później powstał hotel „Karlshof”, sięgają 1600 roku. Wówczas pewien anonimowy gdański kupiec wybudował tam posiadłość o nazwie „Totenhof”, co w tłumaczeniu oznacza „Dom Umarłych”. Nazwa ta nawiązywała do drogi prowadzącej w stronę cmentarza przy kościele św. Jakuba, który służył jako nekropolia dla mieszkańców Oliwy oraz okolicznych wsi.

W 1810 roku właścicielem „Totenhofu” został opat Joseph Wilhelm Friedrich von Hohenzollern-Hechingen. Zburzył on stary budynek, stawiając w jego miejscu nową posiadłość. W 1828 roku obiekt przeszedł w ręce ogrodnika Johanna Salzmanna, zasłużonego dla oliwskiej dzielnicy dzięki powiększeniu ogrodu klasztornego aż po stoki wzgórza Pachołek, na którego szczycie znajdował się punkt widokowy. Posiadłość Salzmanna zaczęła funkcjonować pod nazwą „Karlshof”, a po śmierci ogrodnika odziedziczyła ją jego rodzina.

Przełomowy moment nastąpił 18 listopada 1878 roku, kiedy to spadkobierca Johanna Salzmanna, Daniel Feierabend, otworzył w dawnej posiadłości hotel „Zum Carlshof”. Decyzja ta była strzałem w dziesiątkę – pod koniec XIX wieku gdańska Oliwa przeżywała prawdziwy rozkwit turystyczny. Przyjezdni potrzebowali miejsc noclegowych oraz gastronomicznych, więc Feierabend postanowił wykorzystać koniunkturę i stworzyć dochodowy biznes.

Złote czasy hotelu „Karlshof”

Zdjęcie pochodzi z portalu: http://www.dawnaoliwa.pl/

Niewielki hotel w Oliwie błyskawicznie zyskał na popularności, często nie mogąc pomieścić wszystkich chętnych. W związku z tym Daniel Feierabend postanowił rozbudować kompleks, co nadało budynkowi wygląd, w jakim znamy go do dziś.

W sali hotelowej regularnie odbywały się kluczowe dla lokalnej społeczności spotkania. Jedno z nich odnotowała „Danziger Zeitung” w wydaniu z 18 lipca 1896 roku, wspominając o zamknięciu hotelu na czas organizacji wydarzenia dla weteranów wojennych.

„Karlshof” słynął także z działalności charytatywnej, zwłaszcza w okresie świątecznym. W 1900 roku oliwskie stowarzyszenie kobiece zorganizowało tam zbiórkę, podczas której rozdawano prezenty dzieciom oraz starszym kobietom z różnych środowisk. W XX wieku posesję odgrodzono płotem, a gości witała ozdobna brama z nazwą obiektu.

Do dyspozycji gości pozostawał ogród z altanami, restauracja oraz przestronna sala konferencyjna. W tamtym czasie nie sposób było znaleźć przewodnika turystycznego, w którym zabrakłoby wzmianki o tym miejscu. Przed wybuchem I wojny światowej właścicielami byli Bruno Marschalk, a później Reinhold Zappe. W czasie działań wojennych w budynku mieścił się szpital polowy.

Rok 1919 przyniósł dramatyczne wydarzenia – obiekt padł ofiarą ataku bojówek w mundurach marynarzy oraz cywilnych ubraniach. Napastnicy żądali, aby Reinhold Zappe zaprzestał wynajmowania pokoi Polakom. Straty po dewastacji okien, sali głównej i bufetu oszacowano na 5000 marek. Na szczęście incydent ten nie zniszczył renomy „Karlshofu”. W okresie międzywojennym lokal pozostał ulubionym miejscem spotkań licznych polskich organizacji, które urządzały tu próby chórów, wieczorki taneczne oraz koncerty.

Zdjęcie pochodzi z portalu: http://www.dawnaoliwa.pl/

Ostatnie przedwojenne święta Bożego Narodzenia w 1938 roku przyciągnęły do hotelu prawdziwe tłumy. Jak podawały ówczesne media, zainteresowanie występami było tak duże, że sala nie mogła pomieścić wszystkich gości. Podczas II wojny światowej budynek wykorzystywano głównie na potrzeby niemieckich wieców i zgromadzeń.

Losy „Karlshofu” po wojnie

Choć budynek przetrwał wojenną zawieruchę, nigdy nie powrócił do swojej pierwotnej funkcji. W 1945 roku został przekształcony w budynek mieszkalny, a później trafił pod zarząd spółki „Gdańskie Nieruchomości”.

Wygląd dawnego hotelu znacznie się zmienił. Wycięto wysokie drzewa, które niegdyś witały przyjezdnych, zniknął również przydrożny drewniany słup z datą „1723”, a także ogrodzenie i brama prowadząca do ogrodu. Mimo że budynek jest w relatywnie dobrym stanie, wymaga gruntownej renowacji.

Tuż obok znajduje się niewielki dom, którego próżno szukać w przedwojennych adresach z lat 1897–1942. Lokalni pasjonaci historii przypuszczają, że mógł on stanowić integralną część dawnego kompleksu hotelowego.

Wewnątrz wciąż można wyczuć ducha dawnych lat. Zachowały się fragmenty oryginalnej drewnianej stolarki oraz detale, takie jak dawne klamki. Pamiątką po dawnych czasach jest również dziedziniec, na którym do lat 50. XX wieku znajdowała się fontanna.

Pamięć o hotelu „Karlshof” jest warta zachowania nie tylko ze względu na bogatą historię budynku, ale także na jego nierozerwalny związek z postacią wybitnego gdańskiego ogrodnika, Johanna Salzmanna.

More from author

Historia wejścia światowych marek do Trójmiasta: od „McDonald’s” i „Pizza Hut” po „Pepsi”

Komunistyczna propaganda niezmiennie przedstawiała światowe marki, takie jak Coca-Cola, Pepsi czy McDonald’s, jako symbole amerykańskiego imperializmu i „zgniłego” Zachodu. W oczach społeczeństwa były one...

Jak wyglądał gdyński Dom Zdrojowy w XX wieku

Mieszkańcy Trójmiasta nigdy nie musieli szukać daleko, by odpocząć. Piękna przyroda, malownicze krajobrazy, słoneczne plaże, a nawet ośrodki spa istniały tu na długo przed...

Kalifornijskie plaże: jak Sopot reklamował się, by przyciągnąć turystów

Historia Sopotu, perły wybrzeża Bałtyku, jest równie barwna i pełna emocji, jak samo miasto. Mimo przeciwności losu, ten malowniczy zakątek zawsze pozostawał otwarty i...
...