Grand Hotel w Sopocie to miejsce, w którym tętni historia. W momencie otwarcia był to jeden z najbardziej ekskluzywnych hoteli nie tylko w samym kurorcie, ale i w całym Wolnym Mieście Gdańsku. Zatrzymywali się tu najsłynniejsi muzycy, aktorzy i politycy, a wyrafinowany styl tego obiektu od zawsze podkreślał wysoki status jego gości. Grand Hotel śmiało można nazwać perłą polskiego wybrzeża – położony w urokliwej lokalizacji, tuż nad brzegiem Zatoki Gdańskiej, niedaleko centralnego placu, przyciąga jak magnes, pisze gdansk1.one. Jakie tajemnice kryją mury tego legendarnego miejsca?
Powstanie i otwarcie hotelu

Historia sopockiego giganta rozpoczęła się w okresie międzywojennym, choć początkowo funkcjonował on pod nazwą Hotel Kasynowy. Jego budowa była kluczowym projektem dla władz miasta i trwała w latach 1924–1927. W tamtym czasie sopockie kasyno przeżywało swój złoty wiek, przyciągając codziennie około 700 graczy – od zamożnych mieszczan po turystów z całego świata. Władze miasta chciały stworzyć hotel, w którym bywalcy kasyna mogliby komfortowo wypocząć, by następnego dnia móc z jeszcze większym zapałem oddawać się hazardowi. To właśnie kasyno stało się fundamentem, dzięki któremu powstał tak luksusowy obiekt.
Za projekt architektoniczny odpowiadali absolwenci Politechniki Gdańskiej: Otto Kloeppel oraz Richard Kohnke. To właśnie ten drugi – wybitny inżynier budownictwa i profesor – był prawdziwym wirtuozem, który zarządzał całym przedsięwzięciem.
Inwestycja kosztowała miasto zawrotną sumę 20 milionów guldenów gdańskich (wówczas równowartość 3,5 miliona dolarów). Część kosztów udało się jednak pokryć z imponujących zysków generowanych przez kasyno.
Od samego początku Grand Hotel oferował gościom najwyższy standard, w tym innowacyjny system doprowadzania wody morskiej bezpośrednio do pokoi.

Goście hotelowi mogli bawić się na parkiecie tanecznym, urządzonym od strony morza. Do tańca przygrywały najlepsze składy, w tym amerykański jazz-band Ericha Borcharda, orkiestra Ericha Berdelle z radia w Królewcu oraz zespół Arnolda Hildena z berlińskiego „Mokka-Effi-Baru”. W 1931 roku po południowej stronie otwarto ekskluzywne kasyno, a w 1939 roku obiekt powiększono o dwa skrzydła.
Na szczególną uwagę zasługiwała kuchnia. W hotelowej restauracji smakosze mogli rozkoszować się deserami przygotowywanymi przez mistrzów cukiernictwa, specjalnie sprowadzonych z Karlowych War.
Grand Hotel utrzymany jest w stylu eklektycznym, łączącym elementy neobaroku i modernizmu. Jego sylwetka do dziś przywodzi na myśl prawdziwy pałac nad Bałtykiem.
Oskarżenia o plagiat i legenda o samobójstwie burmistrza
Burzliwa historia hotelu nie obyła się bez skandali. Wkrótce po otwarciu wybuchła afera: okazało się, że projekt budynku niemal w całości powielał plany hotelu w Szczawnie-Zdroju, wzniesionego w 1911 roku. Choć sprawę o plagiat zamknięto po zawarciu ugody, niesmak pozostał, a historia ta na stałe weszła do kronik sopockiego obiektu.
To jednak nie koniec sensacji. W trakcie budowy w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się oskarżenia o korupcję. Na celowniku znaleźli się burmistrz Sopotu Erich Laue oraz szef wydziału budownictwa Eugen Denicke. Z braku twardych dowodów proces nigdy się nie odbył, ale kariery polityczne obu panów legły w gruzach. W lipcu 1933 roku Erich Laue zmarł w wyniku przedawkowania środków nasennych. Media podchwyciły dramatyczną wersję wydarzeń, pisząc, że były burmistrz popełnił samobójstwo w celi więziennej. Ta legenda okazała się niezwykle trwała – jeszcze na początku XXI wieku niektóre media powielały ją jako historyczny fakt.
Lata II wojny światowej
Po wybuchu wojny Grand Hotel stał się centrum dowodzenia operacjami w rejonie Oksywia i Półwyspu Helskiego. We wrześniu 1939 roku obiekt pełnił funkcję kwatery głównej Adolfa Hitlera, który stąd dwukrotnie udawał się w okolice oblężonej Warszawy. Kwatery fuhrera strzegło dwustu oficerów. Pod koniec wojny, w latach 1944–1945, w murach hotelu zorganizowano ewakuacyjny szpital wojskowy.
Po zajęciu Sopotu 23 marca 1945 roku budynek stał się sztabem 1 Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej. Choć w czasie działań wojennych hotel ucierpiał, na szczęście uniknął całkowitego zniszczenia. Po ponownym otwarciu w 1946 roku, stał się miejscem wizyt wielu znamienitych gości. Na liście odwiedzających Grand Hotel znaleźli się m.in.: król Hiszpanii Alfons XIII, Nina Andrycz, Charles Aznavour, Josephine Baker, Fidel Castro, Marlena Dietrich, Greta Garbo, Charles de Gaulle, Henry Kissinger, Demis Roussos czy Shakira.
W 1990 roku w hotelu otwarto kasyno, trzecie co do wielkości w kraju. W 2006 roku po gruntownej renowacji obiekt dołączył do sieci „Sofitel”. Dziś Grand Hotel pozostaje jednym z najbardziej prestiżowych i kosztownych hoteli w całym Trójmieście. Zarówno wnętrza, jak i architektura zewnętrzna niezmiennie zachwycają, czyniąc z hotelu ikonę Sopotu, położoną w malowniczej okolicy, tuż obok mola i Opery Leśnej.
