Komunistyczna propaganda niezmiennie przedstawiała światowe marki, takie jak Coca-Cola, Pepsi czy McDonald’s, jako symbole amerykańskiego imperializmu i „zgniłego” Zachodu. W oczach społeczeństwa były one jednak synonimem nowoczesności, wolności, a nawet odrobiny luksusu. Dziś otwarcie kolejnej restauracji typu fast food w mieście nikogo nie dziwi, ale dla mieszkańców Trójmiasta w tamtych czasach było to prawdziwe wydarzenie. Każdy chciał spróbować tego, co przez lata było nieosiągalne, choć na początku niewielu miało taką szansę, pisze gdansk1.one.
Fabryka Pepsi-Coli w Gdańsku
Po dojściu do władzy Edwarda Gierka, partia zdecydowała się na zakup licencji na produkcję najpopularniejszych napojów gazowanych: Pepsi i Coca-Coli. Był to element nowej strategii rozwoju kraju. Pierwsza rozlewnia Coca-Coli ruszyła w Warszawie w lipcu 1972 roku, a kilka miesięcy później produkcję Pepsi-Coli rozpoczęto w Gdańsku, w dzielnicy Wrzeszcz. Inwestycja w Trójmieście kosztowała 35 milionów złotych.
Gdański zakład był w stanie wytwarzać około 10 000 hektolitrów napoju miesięcznie, co przekładało się na około pięć milionów butelek o pojemności 0,25 l. Szybko jednak okazało się, że osiągnięcie pełnych mocy produkcyjnych jest problematyczne i może prowadzić do przestojów. Napój produkowano z koncentratu sprowadzanego z zagranicy, lecz największym wyzwaniem był deficyt specjalistycznych butelek, które wytrzymywałyby wysokie ciśnienie. Problemy z dostępnością skrzynek i kapsli również były na porządku dziennym.
Mimo to produkcja Pepsi w Gdańsku kwitła – codziennie z terenu fabryki wyjeżdżały dziesiątki ciężarówek wyładowanych po brzegi skrzynkami z napojami. Rozlewnia we Wrzeszczu działała przez 23 lata, aż do zamknięcia w 1996 roku.
Nowa era w Trójmieście
Rok 1989 przyniósł Polsce rzeczywistość, która wcześniej wydawała się tylko marzeniem. Telewizja otworzyła drzwi do amerykańskich programów i reklam produktów, o których marzyli niemal wszyscy. Muzyka światowych gwiazd stała się powszechnie dostępna, legendarne hity filmowe można było oglądać dzięki kasetom z wypożyczalni, a półki sklepowe wypełniły się kolorową odzieżą. Wraz z tą nową erą do Trójmiasta zawitały lokale, na które mieszkańcy tak długo czekali, choć dietetycy z pewnością nie byliby zadowoleni.
Pierwszy McDonald’s w Trójmieście otworzył się w sierpniu 1993 roku na Dworcu Głównym w Gdańsku. Mówili o tym dosłownie wszyscy. Wydarzenie było na tyle prestiżowe, że na uroczyste otwarcie zaproszono księdza Henryka Jankowskiego, który poświęcił lokal. Rok później kolejne restauracje McDonald’s pojawiły się we Wrzeszczu i Oliwie. Tam również ustawiły się tłumy pierwszych klientów, wśród których można było spotkać nawet lokalne osobistości.

Równie ogromne emocje wzbudziło otwarcie restauracji Pizza Hut w Gdańsku i Gdyni w latach 90. Ciekawi, choć początkowo nieco skonsternowani mieszkańcy z całego Trójmiasta przybywali, by sprawdzić, co serwuje światowa marka.
Oczywiście menu ówczesnych fast foodów znacząco różniło się od tego, co znamy z początku XXI wieku. Pierwsi goście gdańskiego McDonald’s byli nieco zagubieni – nie wiedzieli, jak składać zamówienia, a zdarzało się nawet, że zabierali do domów pudełka z serwetkami. Menu ograniczało się do hamburgerów, cheeseburgerów, lodów i koktajli mlecznych. Zestaw taki kosztował wówczas 31 tysięcy ówczesnych złotych, co w tamtym czasie było kwotą relatywnie przystępną.
Okres transformacji i pojawienia się w Trójmieście światowych marek może dziś wydawać się czymś naturalnym, ale na zawsze zapisał się w historii regionu jako czas wielkich zmian.
