Paulina Pacuła – pierwsza kobieta-kapitan statku ratowniczego w historii polskiej służby SAR

Historia Pauliny Pacuły to przełomowy moment dla całej polskiej branży morskiej. Jako pierwsza kobieta stanęła u sterów jednostki ratowniczej Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR). Udowodniła tym samym, że w świecie, gdzie liczy się profesjonalizm, zimna krew i odpowiedzialność за ludzkie życie, płeć nie ma znaczenia – liczy się doświadczenie i zaufanie załogi. Jej kariera to przykład determinacji i gotowości do pracy tam, gdzie decyzje zapadają w ułamku sekundy, często pośród sztormowych fal, pisze gdansk1.one.

Droga na morze: przypadek, który stał się misją życia

Wybory zawodowe bywają przewrotne. Czasem nie wynikają z dziecięcych marzeń czy rodzinnych tradycji, lecz z przypadkowego spotkania, które otwiera zupełnie nowe horyzonty. Tak właśnie było w przypadku Pauliny.

Choć podczas studiów wybrała specjalizację związaną z ratownictwem, nie była jeszcze pewna swojej przyszłości. O jej losie przesądził jeden, z pozoru błahy incydent.

Jako studentka Paulina dorabiała w darłowskiej pizzerii. Codzienna rutyna – zamówienia, pośpiech w kuchni, gwar rozmów. To właśnie tam poznała mężczyznę pracującego w brzegowej stacji ratownictwa.

Pewnego dnia, podczas swojej zmiany, ratownik nagle przerwał pracę. Sytuacja była niecodzienna: poprosił ją, by wyjęła ostatnią pizzę z pieca i wstrzymała przyjmowanie zamówień, bo musi natychmiast wyjechać.

Powód był najwyższej rangi – wezwanie do akcji ratunkowej. Gdy wrócił, zaczęli rozmawiać. Opowiadał o sygnałach alarmowych, wyjściach w morze, o ludziach w niebezpieczeństwie i o tym, że ratownik musi działać błyskawicznie i bez wahania.

Dla Pauliny było to objawienie. Świat, o którym dotąd wiedziała niewiele, nagle wydał jej się fascynujący i niezwykle ważny. Zrozumiała, że ratownictwo to nie tylko zawód – to styl życia wymagający brania odpowiedzialności za cudzy los.

To uczucie szybko przerodziło się w wewnętrzne przekonanie: właśnie to chce robić w życiu.

Doświadczenie, które hartuje kapitana

Droga do dowodzenia statkiem ratowniczym jest długa i wymagająca. W tym zawodzie autorytet buduje się latami praktyki. Zanim Paulina trafiła do struktur SAR, przez kilka lat zdobywała szlify na statkach handlowych.

Pływanie we flocie handlowej było dla niej twardą szkołą życia. Oznaczało długie rejsy, miesiące poza domem, zmagania z pogodą oraz ciągłą dbałość o nawigację i stan techniczny jednostki.

Choć w handlówce nie ma spektakularnych akcji ratunkowych, panuje tam żelazna dyscyplina. Marynarz uczy się, jak statek reaguje na silny wiatr czy wysokie fale i jak zachować zimną krew w trudnych sytuacjach nawigacyjnych.

Dla przyszłego ratownika to wiedza bezcenna. Podczas akcji kapitan musi nie tylko odnaleźć poszkodowanych, ale przede wszystkim bezpiecznie manewrować jednostką w ekstremalnych warunkach.

Przełom nastąpił, gdy Paulina trafiła na ogłoszenie o pracy w Morskiej Służbie Poszukiwania i Ratownictwa. Zrozumiała, że to jej szansa, by wrócić do pasji, która zrodziła się przed laty w Darłowie.

Przeszła przez gęste sito rekrutacji i została pierwszą kobietą-oficerem w historii polskiego SAR-u. To był kamień milowy w jej karierze.

Kiedy propozycja budzi lęk

Nawet gdy marzenia są na wyciągnięcie ręki, mogą budzić obawy. Kiedy Paulina otrzymała propozycję objęcia stanowiska kapitana, jej pierwszą reakcją był strach. Początkowo nawet odmówiła.

Bycie kapitanem statku ratowniczego to ogromny ciężar. To nie tylko prestiż, ale przede wszystkim świadomość, że od Twoich decyzji zależy powodzenie misji i życie ludzi.

Wsparcia udzielił jej ówczesny kapitan, który powiedział krótko: „Tylko głupi się nie boi. Poradzisz sobie świetnie”. To wystarczyło. Paulina oddzwoniła do kadr i przyjęła wyzwanie.

Rola kapitana w SAR

W tradycji morskiej kapitan jest panem i władcą jednostki, ale w służbie ratowniczej ta rola nabiera innego wymiaru.

Według Pauliny Pacuły kapitan w SAR to przede wszystkim osoba podejmująca ostateczne decyzje. Każdy członek załogi jest specjalistą w swojej dziedzinie – od mechanika po ratownika medycznego – jednak w krytycznym momencie to kapitan wyznacza strategię. Tu autorytetu nie buduje się stopniem, lecz kompetencją i zaufaniem.

Statek „Sztorm”: praca na krawędzi żywiołu

Obecnie Paulina Pacuła dowodzi jednostką ratowniczą „Sztorm”, stacjonującą w Helu. To wyjątkowy statek typu SAR-3000, zaprojektowany do najtrudniejszych zadań.

„Sztorm” potrafi pracować tam, gdzie inne statki szukają schronienia. Jego konstrukcja jest dopracowana w najmniejszych szczegółach: posiada trzy śruby (w tym dwie o zmiennym skoku) oraz pędnik dziobowy, co zapewnia mu niesamowitą manewrowość.

Nawet stojąc w porcie, statek „pracuje” na fali. Ta zdolność do współistnienia z morzem sprawia, że jest niezawodny, gdy Bałtyk pokazuje swoje najgroźniejsze oblicze.

W polskim ratownictwie służy tylko kilka takich jednostek. Każda z nich jest kluczowym ogniwem w systemie bezpieczeństwa na morzu.

Służba, która nie zna grafiku

Ratownictwo morskie to jedna z najtrudniejszych profesji. W przeciwieństwie do rejsów pasażerskich, tu nie ma rozkładu jazdy. Statek wychodzi w morze wtedy, gdy dzieje się coś złego.

Akcje ratunkowe zazwyczaj zaczynają się w najgorszych możliwych warunkach: nocą, przy silnym wietrze, ograniczonej widoczności i wysokim stanie morza. To moment, w którym inne jednostki uciekają do portów.

Jak mówi sama Paulina Pacuła: „Kiedy wszyscy uciekają i chowają się w portach, my musimy być w pełnej gotowości do wyjścia”. Te słowa najlepiej oddają istotę jej pracy.

Kluczem do sukcesu jest nie tylko technika, ale i odporność psychiczna. Kapitan musi podejmować decyzje, które ważą na losach poszkodowanych i bezpieczeństwie własnej załogi.

Co ciekawe, Paulina przez długi czas nie postrzegała siebie jako symbolu zmian. Dopiero po kilku latach zrozumiała, że jej kariera ma szersze znaczenie. Po jej sukcesie do załóg SAR dołączyły kolejne dwie kobiety.

W tak konserwatywnej branży to wielki krok naprzód. Paulina Pacuła stała się osobą, która przetarła szlaki i otworzyła drzwi dla innych, udowadniając, że na morzu liczy się pasja i hart ducha.

More from author

Historia legendarnego Grand Hotelu w Sopocie

Grand Hotel w Sopocie to miejsce, w którym tętni historia. W momencie otwarcia był to jeden z najbardziej ekskluzywnych hoteli nie tylko w samym...

Tadeusz Dąbrowski – gwiezdna droga poety

Tadeusz Dąbrowski to poeta z Gdańska, który dzięki swojej pracy dotarł do odbiorców na całym świecie. Zrobił to w najpiękniejszy możliwy sposób - poprzez...

Niefortunne starania geniusza: historia poszukiwań pracy Bacha w Gdańsku

W biografii Johanna Sebastiana Bacha – jednego z największych geniuszy w historii – znajdziemy mało znany, lecz niezwykle wymowny epizod: próbę znalezienia posady w...
...