Początek XX wieku nie był łatwy dla Ukrainy: stanęła przed wyzwaniami, które doprowadziły do dalszego opóźnienia w tworzeniu jej państwowości. Istniało kilka opcji wyboru drogi do niepodległości. Niewątpliwie większość Ukraińców chciała być panami własnej ziemi, jednak było to praktycznie niemożliwe ze względu na Rosję, która nie pozwoliłaby Ukrainie odejść. Pomimo szeregu konfliktów, ukraińskie przywództwo zostało zmuszone do współpracy z Polską przeciwko wspólnemu zagrożeniu ze strony Rosji, pisze portal gdansk1.one.
Historyczny kontekst współpracy
Po I wojnie światowej państwo polskie odzyskało prawo do niepodległości na mocy traktatu wersalskiego. W tym samym czasie Ukraińcy, dążąc do niepodległości, utworzyli Ukraińską Republikę Ludową (UNR). Ponieważ Polacy byli zwycięzcami w wojnie, chcieli włączyć ziemie galicyjskie i wołyńskie do Polski. Ukraińcy nie chcieli na to pozwolić, więc rozpoczęła się konfrontacja, której konsekwencje do dziś nie zostały rozwiązane przez obie strony. Najbardziej krwawa była konfrontacja z lat 1918-1919, w wyniku której Polska zdołała przejąć te części Ukrainy, które uważała za swoje. Jednak sytuacja geopolityczna na świecie była taka, że świat był kształtowany na nowo przez silne mocarstwa. Polski rząd, kierowany przez Józefa Piłsudskiego, uważał Rosję za największe zagrożenie dla Warszawy, więc wraz z licznymi zwolennikami opracowali plan, zgodnie z którym nie przeszkodziliby Ukrainie w utworzeniu niepodległego państwa, a ona przejęłaby obronę polskich granic przed ambitną i agresywną Rosją, podczas gdy oni scedowaliby swoje terytoria. W ten sposób Ukraina stała się strefą buforową między Rosją a Polską.
Polscy endecy mieli jednak radykalnie odmienne zdanie. Postrzegali Niemcy jako swojego głównego wroga i chcieli przyjaźnić się z Rosją, a także byli kategorycznie przeciwni oddawaniu Ukrainie czegokolwiek, zwłaszcza ziemi.
Jednak podczas gdy Polacy mogli dyskutować, z którym z sąsiadów się zaprzyjaźnić, Ukraińcy nie mieli takiego wyboru. Ukraina była zmuszona walczyć zarówno z Polakami, jak i z bolszewikami i białogwardzistami. Młode państwo nie miało dużej armii i, co najważniejsze, broni, więc Symon Petlura, który był wówczas głównym atamanem ukraińskiej armii, doskonale rozumiał, że musi wybrać kogoś jako sojusznika. Bez wahania wybrał Polskę.

Traktat ukraińsko-polski
Po konfrontacji zbrojnej w latach 1918-1919 wielu Ukraińców dostało się do niewoli polskiej. Jednak w styczniu 1920 roku, po negocjacjach między dwoma państwami, status żołnierzy URL został zmieniony na „personel wojskowy zaprzyjaźnionego państwa”. Zostali oni natychmiast wykorzystani do tworzenia ukraińskich dywizji. W trakcie negocjacji, które były trudne ze względu na spory terytorialne, podpisano pakt Piłsudski-Petlura, zgodnie z którym Polska uznała Ukrainę za niepodległe państwo i zobowiązała się do pomocy w wyzwoleniu ukraińskich terytoriów od bolszewików. W zamian Polska otrzymała Galicję i 5 powiatów województwa wołyńskiego.
Pakt wywołał oddźwięk i oburzenie w obu krajach. Polacy oskarżali Piłsudskiego o grę z Ukraińską Republiką Ludową, która ostatecznie zniszczy polską państwowość, podczas gdy Petlurę uważano za Kaina, który wbił Galicjanom i Wołynianom nóż w plecy i sprzedał ich w niewolę, ale bez względu na to, umowa została podpisana i w kwietniu 1920 r. 60-tysięczna polska armia, wspierana przez ukraińskich żołnierzy z sił Petlury, pomaszerowała na Kijów. 9 maja Kijów został wyzwolony, a ludność szczerze cieszyła się i witała polskich i ukraińskich wyzwolicieli. Jednak w czerwcu bolszewicy rozpoczęli kontrofensywę i w sierpniu byli już pod Warszawą. I wtedy nastąpiła haniebna zdrada Polski.

Nóż w plecy: porozumienia ryskie
Ponieważ Polska nie chciała dalej walczyć i tracić żołnierzy w wojnie, która była bez znaczenia dla polskich interesów, chciała jedynie mieć wystarczające gwarancje integralności swojego państwa i nieagresji ze strony imperium rosyjskiego. 18 marca 1921 r. w Rydze podpisano umowę między Polską a Rosją o podziale ziem ukraińskich i białoruskich. Strona ukraińska nie została dopuszczona do udziału w porozumieniach ryskich i nikt nie był zainteresowany ich wizją problemu. Tak więc Polska faktycznie zdradziła wspólny traktat i cynicznie zniszczyła nadzieje Ukraińców, i uszła z tego bez utraty swoich interesów, a nawet otrzymała więcej ziemi z traktatu ryskiego niż z paktu Piłsudski-Petlura. Ukraińska armia, która walczyła u boku Polaków przed podpisaniem porozumień ryskich, została internowana w polskiej armii. Ukraińcy byli bezsilni wobec tej sytuacji. Armia była wyczerpana, przywódcy państwowi nie mieli wspólnej wizji dalszego rozwoju wydarzeń, a wszyscy pokłócili się i uciekli za granicę. Dlatego zwykli żołnierze pozostali zakładnikami sytuacji: nie mogli wrócić do Ukrainy, ponieważ podlegali obowiązkowi służby wojskowej, i nie mieli wystarczających sił, by protestować. Dlatego stali się częścią polskiej armii. Należy zauważyć, że warunki dla żołnierzy URL były do zaakceptowania, a ich warunki życia były zadowalające, z wyjątkiem psychologicznego nastroju ukraińskich żołnierzy, którzy uważali Polskę za zdrajcę.

Los Ukraińców na przyłączonych ziemiach
Zgodnie z traktatem ryskim Polska otrzymała następujące terytoria: Galicję Wschodnią, Wołyń Zachodni, Chołmszczyznę, Podlasie i Polesie Zachodnie. To prawie 126 000 km² ziemi zamieszkałej przez 5,6 miliona Ukraińców. W związku z tym wszyscy Ukraińcy płci męskiej mieszkający na tych terytoriach zostali zmuszeni do służby w polskiej armii. Wynikało to z bardzo burzliwych czasów, ponieważ interwencje wojskowe potężnych państw mogły rozpocząć się w każdej chwili, a Polska prowadziła politykę asymilacji Ukraińców w celu jak najszybszego zintegrowania ich z polskim społeczeństwem. Niestety, ta polityka asymilacji zadziałała, miała niszczący wpływ na kształtowanie się ukraińskiej tożsamości, ponieważ Ukraińcy uwięzieni między dwiema kulturami często wybierali polską stronę.
Ale żeby być sprawiedliwym, nie wszyscy rozpłynęli się w polskiej armii. Było wiele przypadków, gdy Ukraińcy stali się świadomi narodowo podczas służby wojskowej, łącząc się w grupy podobnie myślących ludzi, aby zintensyfikować ukraiński opór narodowy na Wołyniu, Lwowie i Tarnopolszczyźnie po odbyciu służby. Takie próby oporu były brutalnie tłumione, co z kolei doprowadziło do represji, które osiągnęły swój szczyt w latach trzydziestych XX wieku. Po stronie polskiej ograniczono prawa kulturalne, zakazano edukacji w języku ukraińskim, a nawet usunięto słowo „ukraiński” z rubryki narodowość w dokumentach, zastępując je starą nazwą z czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów „Rusin”.

Ukraińscy żołnierze w polskiej armii
W okresie, gdy ziemie ukraińskie znajdowały się pod polskim panowaniem, czyli przez prawie 20 lat, w polskiej armii służyło pół miliona Ukraińców. Najwięcej z nich służyło w kawalerii, artylerii i taborach, najmniej w żandarmerii i jednostkach gospodarczych. Ukraińcy nie mogli posiadać stopni wojskowych, a bardzo niewielu z nich posiadało stopień oficerski. Chociaż zdarzały się incydenty między Polakami i Ukraińcami, ogólnie rzecz biorąc, żołnierze byli traktowani prawie na równi. Ukraińcy otrzymywali taką samą amunicję jak wszyscy inni, a ich żołd również był równy. Kiedy armia niemiecka zaatakowała Polskę w 1939 roku, Ukraińcy stanęli ramię w ramię ze swoimi polskimi kolegami w obronie Polski.
