Był znanym polskim dziennikarzem i publicystą. W czasie odwilży październikowej w Polsce był redaktorem naczelnym gazety Głos Wybrzeża, donosi portal gdansk1.one. Mowa o Jerzym Dziewickim, gdańskiej osobie publicznej. W tym artykule opowiemy jego historię bardziej szczegółowo.
Młodość

Jerzy Dziewicki urodził się w 1918 roku w Wilnie. Jego ojciec był znanym lokalnym prawnikiem i sekretarzem rady miejskiej. Matka była nauczycielką. Od najmłodszych lat chłopak przejawiał zainteresowanie piórem. Jako dziecko pisał różne rzeczy.
W rodzinnym mieście Jerzy ukończył Gimnazjum im. króla Zygmunta Augusta. Następnie zdecydował się na studia prawnicze na Uniwersytecie Stefana Batorego. Planował pójść w ślady ojca. Przeważyły jednak jego własne zainteresowania. W latach studenckich Jerzy pisał swoje pierwsze artykuły w dwutygodniku społeczno-politycznym „Poprostu”.
Życie Jerzego Dziewickiego zmieniło się wraz z wybuchem II wojny światowej. Trudno było studiować, a jeszcze trudniej pisać. Pod koniec wojny Jerzy wraz z rodziną przeprowadził się do Gdańska w poszukiwaniu lepszego życia. Z tym miastem był związany do ostatnich swoich dni.
Kariera dziennikarska
Po przeprowadzce do Gdańska Dziewickiemu udało się dostać pracę jako korektor na nocnej zmianie w lokalnym wydaniu Dziennika Bałtyckiego. Później został redaktorem działu relacji z czytelnikami. Dzięki tej pracy Jerzy nawiązał wiele nowych znajomości, które przydały się w przyszłości. W szczególności zaprzyjaźnił się z Marianem Brandysem, Franciszkiem Fenikowskim, Lechem Bądkowskim, Stanisławą Fleszarową-Muskat, Bolesławem Facem, Tadeuszem Baldwinem i innymi.
Na jakiś czas Jerzy został zmuszony do przeprowadzki do stolicy Polski. W Warszawie pracował w jednym z działów Trybuny Ludu. Później Dziewicki wrócił do Warszawy, gdzie przejął dziennik Głos Wybrzeża. Pod koniec lat 60. Jerzy został odwołany z funkcji redaktora naczelnego. Stało się to w wyniku sporu z Gdańską Partią Robotniczą, a także dlatego, że dziennikarz stanął w obronie szykanowanych kolegów pochodzenia żydowskiego.
Następnie w latach 70. Jerzy rozpoczął pracę jako dziennikarz w Tygodniku Morskim i sekretarz w redakcji Głosu Stoczniowca. Na początku lat 80. Dziewicki postanowił przejść na emeryturę.
Ogólnie rzecz biorąc, jako dziennikarz, Jerzy był najbardziej zainteresowany kwestiami społecznymi. Na przykład jego publikacje pomagały rodzinom, które straciły wszystko w wyniku wojny. Gdański dziennikarz interesował się również kulturą. Dzięki temu miał wiele znajomości z polskimi pisarzami. Wraz z nimi był członkiem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Jerzy był również aktywnym członkiem gdańskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W tym okresie pomagał rodzinom internowanych dziennikarzy z Wybrzeża.
Dzięki swojej niestrudzonej pracy Jerzy był wielokrotnie odznaczany Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, honorowym odznaczeniem „Zasłużonym Ziemi Gdańskiej” oraz honorowym odznaczeniem „Zasłużony Pracownik Morza”.
Polski dziennikarz i publicysta Jerzy Dziewicki zmarł w 1985 roku. Został pochowany na miejscowym cmentarzu w Gdańsku.
Jerzy Dziewicki całe swoje życie poświęcił dziennikarstwu. Być może jego rodzice widzieli dla syna inne przeznaczenie, ale studiując na Wydziale Prawa, nie zdradził własnych zasad i pragnień. Poszedł za głosem serca. Pracował w dziedzinie, którą tak bardzo kochał. Jerzy na swojej dziennikarskiej drodze napotykał wiele trudności, ale za każdym razem pokonywał je z godnością. Nie bał się wyrażać własnego zdania i bronić kolegów. Historia Polski zapamięta go więc jako inteligentnego i wytrwałego gdańskiego dziennikarza.
